Tag -

Leopold

Poetica

Mój Wietrze

282 Views

Twój wieczysty ratunek mantruje spełnione wnętrze
Poeci – do pióra! Malarze – za pędzle!
Tyś ich dyspozycją w natchnionej zwidami podzięce
Tak jak grafik albo literat
W oglądaniu swojego dzieła się lubuje
Tak Tobie dbanie o Wysoką Kreację ich sztuki
Nie jest splendorem, lecz kaprysu podmuchem
Intuicji źródło zapieczętowane indygo – fiołkami
Jest przez Ciebie i koniec!
Tak już jest
Nurt millenarny w poezji – jak piany morskiej dreszcze
Przytula z zachwytem i woła z polotem:
O Wietrze! Rozlewaj błękit obficie
W drogocenne porcelany
Marzeń Ludzkich Wzruszeń
Opraw je w ramy Tańca Duszy jaskrawo – różnej
Trwoniącej smutki, kąpanej w Nadziei
Sekretnej w swej doli
Marzenia oswajającej pod Górę i w Górę
Nad MUREM i bólem
Ten błękit mój Wietrze rozlewaj, rozlewaj wszędzie.

Poetica

Moje marzenia o Tobie

326 Views

Moje marzenie o Tobie zadomowiło się teraz w mej skroni
W niedostrzegalnym Uk
ładzie Rozświetlonego Serca
K
ąpiesz się tam Kochanie moje jak w wannie pełnej czystości
Twe cia
ło kobiece


Jak po
żar na połaciach osuszonego chrustu rozkoszą pryska
Światłocieniami migocą te cudne chwile przewodnie
Storpedujemy si
ę Miłością bezboleśnie
Pl
ącząc wargami o szyję, brwi i nosek


Niczym Eskimosk
ę Eskimosek w igloo z lodowych kostek
Mi
ędzy nami dwojgiem magnetyzm rozrasta się
Do niespodziewanych rozmiarów Czu
łości
Wpatruj
ę się w Ciebie skupiony na słodkich piersiach Twoich
Aby przyci
ągnąć podobieństwa wspólne z nimi serdecznie


Przedzieraj
ą się me Uczucia przez Najcudowniejszą Oazę
I docieraj
ą do apogeum Twej dziewczęcości
Tak jak planetarium opowiada Star
ą Baśń
O rozgwie
żdżonym po horyzonty Niebie


Ciebie
Pe
łnym
Przepe
łnionym Tobą
Niebie
Ty mój Niebie
Mój Niebie
Czaruj
ący
NieCzasem
Lecz Zawsze


Paweł Leopold Sieradziński

 

Poetica

Wodniczy Świergot

256 Views

Popatrz na Górę!
Tam życia w brudzie
Nigdy nie zaznasz
I nie odczujesz

Patrz swoim wnętrzem
Ogołoconym
Promykiem jasnym
Milczącą rosą odzianym

Metafizyka myśli na papier przelanych…
Co ma wyrazić?
Kogo ukochać?
Myśl wyswobodzić!?
Z przeklętych murów chorego słowa!?

Wodniku – Lotniku! Oto Jutrzenka!
To Twoja Era puka nowością swą przejęta!
W perłowy sznur ziemskiego słowa
Przyobleczona

Tak całkiem innego
Duchem Urana napełnionego…
Do gwiazd powracającego
Wołającego!
Do gwiazd płonącego…
I w gwiazdach ukojenia swego szukającego…

Nie pytaj skąd potok tych myśli nieokiełzanych
Zawitał do Domu Twego…
Początku jego, szukaj u źródeł
Najwyśmienitszych mych wyobrażeń
O ludzkim Losie
I ludzkim kryzysie w Człowieczej Rasie

Celem wyzwolonego śpiewu serca Twego
Niech stanie sie się…
Ptasia muzyka
Niebiańskim świergotem
Harfy słodkim brzmieniem przesiąknięta…

Liryczne serce w radosnym czasie
To kosmos marzeń i wyobrażeń!
I żaden guru czy światoznawca
Skrzydeł mych nigdy nie może mi zabrać!

Chcę lecieć na nich gdzie Tajemnica
Choć niewidoczna – to do odkrycia!
I nawet kiedy sił mi zabraknie
Powstanę – Nowy, zanim upadnę!

I choćbym szukał tego co blisko
Duch mój już zawsze będzie daleki
I ranna zorza przykryje wszystko
Bo jako w Niebie tak i na Ziemi

Zwiastun poranka, Nowego Ładu
To nowi ludzie – nie z tego świata
A może z tego, tylko inaczej
Życiu ziemskiemu są przeznaczeni?

Ognista rzeka, gałąź Przemiany
Wyryta w sercach już niezliczonych
Czy może ona przerwać swą misję
Aby się cuda nie dokonały?

Kamień węgielny to pustka Świata
Pustka, co nigdy nie wyrażona
Teraz okazja by pustkę zmienić
Czy chęć Nowego tego dokona?

Wybrańcy Świata
Ich zmysł szeroki
Co się przenigdy nie poddał złudzie
Czy się chowają pod presją Świata?
Powiadam: Nigdy!
To nasi ludzie!

Błękitny kolor, piewca Nadziei
Otwiera wrota do Nowej Ery
Cóż za idea! Cóż za potencjał
Aby przekształcić myśl w rzeczywistość!

Pamiętaj – wszystko ma wpływ na Wszystko!
Nawet najmniejsze zdarzenie, błahostka…
To co wyprawiasz i to co myślisz
Ma wpływ na wszystko
Na cały Wszechświat

Bądź wciąż świadomy tych konsekwencji
Bo przecież jesteś królem w swej Nędzy!
Stań się na powrót królem Nadziei
Opromienionym swą Możliwością!

A możliwości wciąż nieprzetarte!
Możliwość we Wnętrzu i na Zewnętrzu
Wyraź ją myślą, słowem i czynem
Tą Świętą Trójcą…
Zrób to z Radością!

Ułuda ziemska, cóż po niej będzie?
Jeśli masz uszy to Ci podpowiem
Ze tylko Zgliszcza…
To dla niej będzie
Tym co Warszawa przeżyła w wojnie

Paranormalny – niewyrażalny
Aby na pewno?
Przecież to żarty!
Nie ma niczego, co cudem nie jest
Prócz szeptu morza, co falą wzburzy!

Nie słuchaj głosu tych, co NIE WIDZĄ…
Nie dostrzegają i nie chcą wiedzieć…
Ich czas się skończył
Bo tylko Prawda
Jest tym, co może
Podnieść na duchu strapionych ludzi

Obudź prostotę w głębi swej Duszy
Bo tylko wtedy
To co daleko
To o czym śniłeś i nie pojąłeś
Będzie tak bliskie i tak wyraźne
Niewysłowione
Jak Dzień Rozkoszy!

Gdzie szukać Prawdy? Jak mam ją znaleźć?
Jeśli to szczere – poczekaj chwilę
Spójrz na tą łąkę
Przyjrzyj szuwarom
To co dostrzeżesz to sekret Stwórcy

Sekretem dzionek, sekretem nocka
I Miłość Lubej co serce rusza
Miłość i Przyjaźń to dzbanek Szczęścia
Wypij do końca! Serca otucha!

Po czym mam poznać, że czas już nadszedł?
Czy wielkie znaki na Niebie będą?
Powiadam: Owszem
Ale nie każdy
Zobaczy w nich to
Co dla większości byłoby faktem

Idziesz, choć nie wiesz
Gdzie sens cierpienia?
Choć może jednak…
Lecz po kolei…
Lekcja pokory to pierwsze co mi
Przyjdzie do pełnej pomysłów głowy!

Po drugie: Rozwój!
A nic tak bardzo
Nie rzeźbi chorej duszy jak skrucha…
Choć tak bolesna
To przez konieczność
Wrzucona w otchłań Królestwa tego

I choć zapytasz: czy wiersz ten ważki?
Odpowiem: jasne! To nie podpucha!
Powiem coś więcej:
Rymy wodnicze
To moja pierwsza, ważna pokuta


Paweł Leopold Sieradziński

Tekst powyższego opowiadania znalazł się w numerze 5 (#2 2017) kwartalnika Abyssos.

Poetica

Przytulanka

244 Views

Niewyczerpane i bezszelestne
Słowo łaskawe, bose i nagie
Osłania wzgórza nieujarzmione
Takie co nigdy niepokonane

Rozpylam chmury w niebiańskie znaki

Przygarniam ptaki, rozsiewam maki
Odwdzięczam z gracją wichrom wachlarze
Ceremonialny zarys „Serc z Taktem”

Czułych na dotyk, głaski, migotki
I życiodajne promyki wiotkie
Zroszałe tlenem jak z mchu wiązanki
Płatki oplatam w wilgotne wargi

I cichuteńkie skrzydlate wiersze
Chętnie odgrywam w swej życiodajni
Wodnicze serce w wodną poezję
Wylewam wdziękiem i aromatem

Tak jak planeta Uran, co krąży
Torem elipsy po swej orbicie
Tak ja odbijam słówka ping – pongiem
By wyrastały żywe obrazy

Szokować płodnie w młodej Szampanii
Chcę i rozdawać grono dorodne
Czyżbym bezkarnym był w mej zabawie?
To tylko plotki hej me stokrotki!

Rozbieram wzrokiem niewieście wiatry
Na podobieństwo dmucham w latawce
By odwzajemnić ich psotne nitki
Które latawców lot pieszczą – krotnie

Mam więc zadatki na hiacyntowe
Umiłowane me filo – fiołki
Nucące kwietnie najmłodsze nutki
Takie jak „gratki”… gratki dla matki

To surrealizm! To pomieszanie!
To czysty obłęd karuzelowy!
Aby na pewno?
To tylko plotki!
To tylko plotki, hej me Migotki!

Tańczę baletnie, to kucnę sobie
Oliwne płotki karmię swym majem
W eter posyłam nagłe ciepłotki
Hej me Stokrotki żyzne i śmiałe!

Z mojej jabłonki, gdzie medytuję
Sączę skraplane żywicy soki
Rytmiczne, szczere, słodko – ulotne
Melodie świetlne oddaję Tobie

Jestem jak dźwięki posłane w próżnię
Świetlisto – światły i melodyjny
Wypełniam przestrzeń kryształkiem mowy
W perełki nowe zmieniam poezję

Otwieram muszle snem zamroczone
Jak Ci na imię świergocie psotny?
Czyżbyś się mienił bratnym ulotkiem?
A może brat Twój jest Twym świergotkiem?

Serca oplatać chcę wstążeczkami
Dwojgu parzyście jest znacznie łatwiej
I w ciekło – kształtne zmieniam zarodki
Mrucząc jak kotek, by wydać miauuuuuu….ki

Diabeł straszny? Wzruszam ramiona
Wyobrażone me śmieszne wątki
Przeplatam w smaki mej sublimacji
Czy chciałbyś jeszcze być obsypanym?

Twórczość lotnika to wonne pączki
Prześwitujące w mej wyobraźni
Lasu zakątek, gdzie białe wydmy
Wołają piasku cichutkim dąsem

Poprzekręcane wszystkie zdarzenia
Mają na celu uważność wzbudzić
To takie wrotki podarowane
Moc uzdrowieńcza, Liryczne Serce

Wiersz ma roztoczyć pragnienie Życia
Tego bez granic, w głębokiej toni
Czyżbym bezkarnym był w tej zabawie?
To tylko plotki moje Stokrotki!


Paweł Leopold Sieradziński