Poetica

Saturn

243 Wyświetleń

Upraszam indulgencji, drogie audytorium
Lecz ta sprawa winna trafić na podium

Cóż to za król, co dzieci pożera
Zgrywając przy tym nie lada bohatera
Błogini dawno nie patrzyła mu w oczy
Że za fakt istnienia swoje dzieci chce osoczyć

Cóż to za król dla którego krotofilą
Jest oglądać jak jego własne dzieci giną
Chyba swoją duszę dał diabłom i upiorom
Aby móc rządzić in saecula saeculorum

Jego żądze bynajmniej nie są karse
O berło w ręku walczyłby nawet z Marsem
Wpadł w nieskończoną przepaść swojego ego
Nie uratuje już nic serca zimnego

Pewnego dnia przysiadł do kolacji
Nie mógł zmieścić więcej konsolacji
Syn wykorzystał ten wyczekiwany fakt
I z(a)bijając króla zakrzyknął ‚szach mat!’

Martwy już okrutnik za sprawą własnych rąk
Obudził się w piekle wśród lutych mąk
Gdy nadchodzi czegoś koniec coś się zaczyna
Bógdaj by zło nie przeszło z ojca na syna.

Patryk Szymczak

You Might Also Like

Skomentuj

Treść