9 lutego 2020, w Los Angeles, rozdawano najważniejszą (przynajmniej większość tak uważa) nagrodę filmową, czyli Oscary. Nie będę się rozpisywał nad aspektami tamtej gali, napisano na ich temat już tyle rozpraw w necie, że głowa mała. Od siebie dodam tylko, że Nagroda Amerykańskiej Akademii Filmowej powinna zmienić trochę zasady filmów. Niezbyt uczciwe jest to, że jeden film otrzymuje statuetkę za najlepszy film i najlepszy film międzynarodowy. To wbrew pozorom ten sam poziom.

Ale, jak mówiłem, nie o Oscarach będzie mowa, ale o czymś innych. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem jak powiem, że naród amerykański jest z natury bardzo zawistny. Jeśli  zazdrości komuś ropy, to napada, a to przywłaszcza sobie sposób rządzenia (prawda, Republiko Rzymska?) i tak dalej. No i oczywiście, ze świadomością, że Japończycy mają anime i swoje nagrody, w swoich ekspansywnych umysłach uznali, że w takim razie oni zrobią swoją galę dla japońskich animacji. Za wykonanie woli Wuja Sama wziął się największy portal streamujący anime na świat, czyli Crunchyroll. Jej prowadzący od czterech lat rozdają już statuetki Crunchyroll Anime Awards, która stała się nagrodą akceptowaną przez przemysł anime w Japonii. O ile pisałem w większości w sposób ironiczny, to bardzo podoba mi się założenie, że zachód chce w jakiś sposób podziękować studiom z kraju kwitnącej wiśni za ich pracę. Pokazuje to, że społeczność tego typu produkcji jest bardzo rozległa i jej fanów można znaleźć na każdym zakątku świata, czego dowodem jest właśnie popularność portalu Crunchyroll.

I oto ja, Tarzanus, zamiast spędzić noc z 15 na 16 lutego 2020 w objęciach Morfeusza, o godzinie drugiej w nocy zasiadłem przed ekran, aby obejrzeć całą galę. Podobnie jak w przypadku Oscarów miałem swoje typy i opinie dlaczego miałby one wygrać. Czy tak było?

Nim odpowiemy sobie na to pytanie, kilka zdań na temat samej uroczystości. Tegoroczne Crunchyroll Anime Awards zdawały mi się skromniejsze w stosunku do poprzednich edycji. Może to wina budżetu, a może świadomie postawiono na inny charakter uroczystości, który miał być bardziej swojski. Ot, kanapa, fotel, stół i stanowisko multimedialne, na którym puszczane były tweety dotyczące uroczystości. Co do prowadzących, niestety, mam spore zastrzeżenia. Rozumiem, że chciano całą uroczystość odpowiednio podkreślić, a nikt tak nie robi tego jak jakiś celebryta. Niestety, zawodowy wrestler i mistrz świata w WWA, Xavier Woods nie spełnił swojej roli. Jego dowcipy były nużąco słabe i przewidywalne, a współpraca ze współprowadzącym, członkiem serwisu Crunchyroll, na bardzo płytkim poziomie. Gala zaliczyła również wpadki techniczne na poważnym poziomie, jak choćby złe nagłośnienie czy brak odpowiedniego łącza z korespondentami na świat. Ale były i pozytywne strony, jak choćby prezentacja ekskluzywnych zwiastunów nowych anime czy wypowiedzi twórców z kraju kwitnącej wiśni na temat nadchodzących produkcji i samych nagród. Podkreśla to, że mimo wpadek, Crunchyroll Anime Awards, są ważną statuetką. Bardzo dobrze, że ponownie postawiono na to, że to społeczność była zapowiadającymi nagrodę. Wyselekcjonowano kilka najważniejszych osób ze świata internetowego, które zajmują się promowaniem anime na swoich kanałach. Co prawda, ich żarty też nie były najlepszych lotów, ale to miły gest ze strony portalu. I na sam koniec parę słów na temat sposobu głosowania. Założenia były podobne do tych zastosowanych przez Eurowizję, czyli połączone zostały głosy zarówno sędziów, wyselekcjonowanych przez portal, jak i społeczność. Głosowano w 18 kategoriach, choć nagrody rozdawano w 19.

Nie przedłużając, oto zwycięzcy i moja opinia na ich temat.

Kategoria Najlepszy Design Postaci

Zwycięzca: Dororo

Opinia: To była nagroda jak najbardziej zasłużona, z jednego prostego względu. Materiał źródłowy, na podstawie którego powstało to anime, powstało w latach 60 XX wieku. To ponad pół wieku różnicy. Podjęcie ryzyka zanimowania mangii liczącą tyle lat było bardzo dużym wyzwaniem. W tym czasie zarówno kreska, jak i potrzeby stylistyczne odbiorcy znacznie się zmieniły. Studio MAPPA podjęło się próby dostosowania skostniałego już dzieła na potrzeby dzisiejszych standardów, co udało im się bezsprzecznie. Kreacje postaci cieszą oczy i można było przysiąc, że to dzieło, które ma dopiero kilka lat. Brawo.

Wersja z lat 60 i z 2019 – czujesz się staro?

Kategoria Najlepsza Animacja

Zwycięzca: Mob Psycho 100 II

Opinia: Pierwszy zgrzyt. Śmiem twierdzić, że w „Mobku” zdecydowanie za dużo przesadzono z cyfrowymi efektami. Jeśli miałbym do czegoś to porównać to jak oglądanie ostatniej bitwy w Avengersach, która owszem, porywała, ale można było dostać oczopląsu. Stąd, nie jestem zadowolony z wyboru tworu studia BONES. Jeśli chodzi o mojego kandydata, był nim Demon Slayer. Studio Ufotable jest mistrzem w cyfrowej obróbce anime, ale w tej serii zdołali przełamać dwie granice: CGI i stylu ukiyo-e w malarstwie. Animacje w czasie walki są soczyste, a ciosy automatycznie zapisują się w głowie, co jest rzadkie. Kto z was na przykład pamięta jak wyglądała szczegółowo walka Thanosa z Kapitanem Ameryką i Thorem? No właśnie. Jak to wygląda w serialu? Poniżej przykład.

Kategoria Najlepsza Walka:

Zwycięzca: Demon Slayer – Tanjirou and Nezuko vs Rui

Opinia: Mój faworyt w tej kategorii. Śmiem to nazwać książkowym przykładem, jak należy reżyserować walki. Wszystko było tam dopasowane na ostatni guzik, począwszy od animacji, muzyki, scenariusza i rozwoju postaci. Żadna inna potyczka nie odbiła się na mojej psychice jak ta, włączając w to nawet walkę w Blaviken z Wiedźmina. To jedna z najpiękniejszych i satysfakcjonujących scen zarówno w serialu, w świecie anime, ale i w kinie/serialach gatunkowych. Z resztą, można zobaczyć poniżej.

https://www.youtube.com/watch?v=pvkpmGWlRcw

Kategoria najlepsza czołówka

Zwycięzca: Mob Psycho 100 II

Opinia: Wybrano dość generyczny utwór, typowy dla czołówek z anime. Szczerze powiedziawszy, jej rytm mnie nie powalił i należał do tego typu utworów, które należy przewijać przed rozpoczęciem właściwej serii. Lepszymi kandydatami były openingi z The Promesed Neverland (ach ten saksofon) lub The Domestic Girlfriend.  Były wpadające w ucho i bez znajomości kontekstu, śmiało je było można puszczać i by świetnie sobie poradziły jako samodzielne utwory. Poniżej utwór, który wygrał.

Kategoria Najlepszy Utwór Końcowy

Zwycięzca: Kaguya -sama. Love is war.

Opinia: Utwór, od którego można dostać cukrzycy, gdyż jest tak słodki i tak Japońsko – kawaii, jak można sobie wyobrazić. Ale z drugiej strony, to był murowany kandydat na zwycięzcę, gdyż jego sława obiegła całą społeczność internetową związaną z anime. Widocznie sędziowie byli tego samego zdania. Osobiście, nie jestem zwolennikiem takich utworów, ale ze wszystkich innych nominowanych, był najbardziej charakterystyczny. Z resztą, zobaczcie sami (przed włączeniem, skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą, gdyż nadmierne oglądanie wywołać może porażenie mózgu i cukrzycę stopnia milion).

https://www.youtube.com/watch?v=OdZrFtIGzfU

Kategoria Najlepsza Komedia

Zwycięzca: Kaguya-sama. Love is war.

Opinia: Ten wybór również był i moim wyborem. Z nominowanych kategorii, to właśnie to anime było najmniej generyczne i stawiało na gagi związane z rozwojem postaci, a nie sytuacyjne. Jego oryginalność, polegająca na wzajemnym szachowaniu się w określonych momentach. Sama generowała komedię i nie było potrzeby specjalnie tworzyć dowcipu. Jasne, szkoda Isekai Quartet ze względu, że połączył koncept czterech różnych anime z gatunku Isekai w komediową zbieraninę ala Avengers, ale miałem wrażenie, że wiele z żartów było na wymuszenie. Dlatego – wybór Kaguya-sama był jedyną słuszną opcją.

Jak zrobić serial o miłości, gdzie bohaterowie zachowują się jak szpiedzy KGB i CIA

Kategoria Najlepsze Fantasy

Zwycięzca: The Promised Neverland

Opinia: W pierwszej kolejności myślałem, że wygra Demon Slayer, ale równie pozytywnie przyjąłem The Promised Neverland. To chyba najlepszy następca Higurashi no Naku Koro Ni jeśli chodzi o swoją klasę. Uwielbiam, gdy serie nie pokazują już na samym początku z czym mamy do czynienia, tylko w pewnym momencie zaskakują widza. I tak było też tu, gdy z pozornie sielankowego anime zmienia się w horror. I ta czołówka… ale o niej już wspomniałem. Nagroda zasłużona w stu procentach. I przy okazji, jak uwielbiacie film „Wyspa”, to anime dla was.

„Wyspa” – wersja anime.

Kategoria Najlepszy Dramat

Zwycięzca: Vinland Saga

Opinia: Wybór japońskich „Wikingów” wydawał się być równie oczywisty co wygrana Parasite w Najlepszym Filmie Międzynarodowym. To bardzo dynamiczna opowieść o zemście, okraszona w dobrym sosie historycznym. To jeden z tych przykładów, gdy historyczne wydarzenia zostały lepiej przedstawione w formie anime niż w serialu „okołohistorycznym”. Dlatego, polecam serię i cieszę się z jej zwycięstwa.

aaaaa
„Jak podbiłem Brytanię” – rok 1013, koloryzowane

Kategoria Najlepszy głos (Japoński)

Wygrana: Yuichi Nakamura – JoJo’s Bizarre Adventure: Golden Wind

Opinia: Jeden z najlepszych seyuu w Japonii, to też nikogo nie zdziwiła jego wygrana. Jasne, szkoda trochę Saori Hayami, która świetnie wpasowała się w rolę Shinobu z Demon Slayera, ale trzeba przyznać, że jej głos jest bardzo jednokierunkowy w przeciwieństwie do Nakamury i niekiedy denerwujący. Natomiast Nakamura był zawsze stanowczy. Z resztą, poniżej przykład.

Kategoria Najlepszy głos (Angielski)

Wygrana: Billy Kametz – The Rising of the Shield Hero

Opinia: Brawo dla tego pana! Nie dość, że świetnie zdubbingował postać Naoufiego, to jeszcze udało mu się pokonać prawdziwą Meryl Streep angielskiego dubu, czyli Laurę Bailey. To ona była pewniakiem, ze względu na wieloletnie doświadczenie i setkach produkcji, w których grała.  Ale, na każdej gali nagród spotykają nas miłe niespodzianki i to była właśnie jedna z nich. Kametz nie ma za dużo ról na swoim koncie, dlatego jego zwycięstwo jest o tyle ważne, że może mieć znaczenie dla jego dalszej kariery, czego mu życzę. A poniżej głos wygranego.

Kategoria Najlepsza Ścieżka Dźwiękowa

Wygrana: Mocky – Carol and Tuesday

Opinia: W przypadku tej kategorii miałem podobne odczucia, co w przypadku tegorocznych Oscarów i Najlepszego Aktora. W głębi duszy liczyłem na wygraną Adama Drivera, ale rozum mówił, że Joaquine Phoenix odbierze statuetkę. Podobnie i tu. Liczyłem na Kevina Penkina od The Rising of the Shield Hero bądź Go Shine za Demon Slayera, ale od samego początku jasno wskazywało na wygraną Carol and Tuesday. Na potrzebę tego anime zebrano masę muzyków i stworzono perfekcyjny miks, który wywoływał prawdziwe emocje. To też z jednej strony się cieszę, ale płaczę za moimi faworytami. Ale potem słucham jednego z utworów i wiem, że reszta miała rację. Zapraszam do słuchania (nie płacz, Tarzanus, to tylko piosenka, nie płacz…)

Kategoria Najlepsza Para

Zwycięzca: Kaguya – sama. Love is war – Kaguya i Miyuki.

Opinia: Wybór bardzo ironiczny, jak na kategorię, ale słuszny. Dlaczego? Cóż, może zacznę od pierwszego członu poprzedniego zdania. Otóż, owa parka w ciągu serii nie jest parą. Więc dlaczego wygrali w tej kategorii? Wynika to z samego anime. Celem tegoż serialu jest nieustanna wojna pomiędzy tą dwójką, a zwycięzcą ten, kto pierwszy wyjawi swoje miłosne wyznanie do drugiej strony. Prowadzi to świetnej budowy ich charakterów i manipulacji sobą i osób trzecich, aby tylko nie być tym pierwszym. Nieintencjonalnie, powoduje to, że są oni lepszą miłosną parą niż każda inna, która była nominowana w tej kategorii.

Agenci KGB i CIA się zakochują, rok 1969, koloryzowane

Kategoria Najlepsza Bohaterka

Zwycięzca: Raphtallia – The Rising of the Shield Hero

Opinia: Bardzo nie lubię angielskiej nazwy kategorii, czyli The Best Girl, brzmi dla mnie strasznie weebowsko. Będę się trzymał więc swojej nazwy. Teraz, do tematu. Realnych kandydatów było dwóch: Nezuko z Demon Slayera i właśnie Raphtalia. Co przemawia za zwycięstwem dziewczyny szopa? Prawdopodobnie to, że łączy w sobie cechy wszystkich nominowanych w jedną. Przyjrzyjmy się: waleczna jak Kohaku z Dr. Stone’a, słodka jak Nezuko, ma zabawne momenty jak Chika z Kaugya-sama!, radząca sobie z trudami życia jak Emma z The Promiesed Neverland i w końcu ułożona jak Carole z Carole and Tuesday. Łącząc te cechy, otrzymujemy bohaterkę idealną. Nie muszę mówić, że cieszy mnie ten wybór. Chyba nie ma osoby, która by jej nie polubiła (storm coming in  3… 2… 1…)

She protecc, she attacc, but most importanly – she’s kawaii

Kategoria Najlepszy Bohater

Zwycięzca: Tanjiro Kamada – Demon Slayer

Opinia: Względem nazwy (Best Boy) mam podobne odczucia co w przypadku poprzedniej kategorii, a więc nie będę już wracał. Zwycięstwo Tanjiro jest jak najbardziej słuszne, gdyż buduje nowy rodzaj bohatera z shounenów. Jest bodaj jednym najinteligentniejszych bohaterów całego gatunku (wybacz Deku) i cechuje go naturalna charyzma, którą nie eksponuje przez prezentację, kto jest najsilniejszy, tylko przez sposób jaki mówi i działa. Oczywiście, z racji shounenu, musi zabiegać ochronie wszystkiego, ale to przynajmniej umotywowane jest próbą protekcji swojej siostry, jedynej „żyjącej” członkini jego rodziny. Od jakiegoś czasu można zauważyć, że gatunek rozwija się i stawia na bohaterów o bardziej naturalnych cechach charakteru (Tanjiro, Deku), co jest dobrym znakiem. Tylko tak dalej!

Czy te oczy mogły nie wygrać?

Kategoria Najlepszy Protagonista

Zwycięzca: Senku – Dr Stone

Opinia: To ciekawe, że przy tworzeniu tej kategorii Crunchyroll wykazało się fantazją większą od Hollywood. Potrafili połączyć nagrodę za najlepszego aktora i aktorkę w jedno, tworząc po prostu protagonistę. Może warto wziąć z nich przykład, by uciszyć niektóre grupy krytykujące? Wracając – wybór Senku ma sens. Sprawdził się najlepiej jako bohater pierwszego planu, jest charyzmatyczny i samodzielnie jest w stanie pociągnąć serial do przodu. Jasne, dano mu trochę typowych tropów typowego bohatera z shounena, aczkolwiek, biorąc pod uwagę charakter serii, niekoniecznie można je zauważyć na pierwszy rzut oka.

Einstein epoki kamienia z pełnym dobrobytem inwentarza

Kategoria Najlepszy Antagonista

Zwycięzca: Isabella – The Promesed Neverland

Opinia: Czym byłby dobry protagonista bez dobrego przeciwnika. Czy przeciwniczki w tym przypadku. Isabella jest postacią, która śmiało mogłaby pojawić się w jakimś anglojęzycznym horrorze psychologicznym. Pozornie dobra osoba, dbająca o innych, by we wnętrzu krył się bezwzględny demon, nie bojący się manipulacji. Z drugiej strony, Isabella jest też postacią tragiczną, która musiała zaakceptować zło, którego stała się częścią. Dobrze ugruntowany dualizm postaci zawsze jest nagradzany, stąd – nagroda przyzna bardzo słusznie.

Choć teraz jak o tym myślę, to perfidia wylewa się z oczu

Kategoria Najlepszy Reżyser

Zwycięzca: Tetsuro Araki i Masashi Koizuka- Attack on Titan 3

Opinia: Mało się mówi o reżyserach w kontekście tworzenia anime, a szkoda. To ci ludzie odpowiadają za przebieg akcji, wybór scen i proces twórczy. W przypadku trzeciego sezonu Attack on Titan trzeba było się bardzo natrudzić, by udźwignąć scenariusz i akcję. Ten moment ekranizacji był ważnym zwrotem akcji w serii i zła reżyseria mogła go zawalić. Szczęśliwie, panowie wyszli z tej misji koncertowo, łącząc elementy akcji na równi z intrygami. Szczególnie mocne były sceny moralnego niepokoju, gdzie oglądający nie wiedział, jak postąpią bohaterowie. Bardzo mnie cieszy, bo seria przeszła bardzo długą drogą, aby osiągnąć ten status. To też, nagroda zasłużona. A jeden z efektów reżyserii można oglądać poniżej.

Kategoria Ikona Przemysłu

Zwycięzca: Studio Wit (George Wada)

Opinia: Ta kategoria to odpowiednik Oscarów honorowych, w których to jury, bez żadnych nominacji, wręcza statuetkę osobom bądź studiom, które wpłynęły mocno na rynek anime. W moim odczuciu, słusznie wręczono ją Georgowi Wadzie. W momencie swojego debiutu, jego studio stworzyło serię, która wywołała podobny hype na anime, co w latach 90 zrobił Neon Genesis Evangelion i Cowboy Bebop. Chodzi o Attack on Titan, serial dark fantasy, który kupił zarówno widownię na zachodzie, jak i wschodzie. Ten doborowy start pozwolił CEO studia na dalszą działalność, dzięki czemu dostaliśmy tak niezwykłe serie, jak The Ancient Magus Bride czy tegorocznego laureata, Vinland Saga. Podejrzewam, że będziemy musieli poczekać trochę na następny taki przełom w anime. Choć prawda może być i inna. Że Attack on Titan oglądaliśmy tylko dla jednego: czołówki. Hit it, Youtube!

Kategoria Anime Roku

Zwycięzca: Demon Slayer

Opinia: Zapewne uważni czytelnicy zauważą, że wielokrotnie nawiązywałem do tej serii w moich wcześniejszych tekstach. Pozornie można byłoby odczytać, że mocno hypeuję to anime. Nie jest tak do końca. Uważam, że pewne elementy tego serialu były w porządku, ale patrząc z perspektywy całości, nie uważam go za cudo. Dlatego, nie zgadzam się, jakoby to było anime roku. Znacznie lepiej poradził sobie w moim odczuciu Vinland Saga, który oprócz dobrej akcji, miał w sobie duży ładunek emocjonalny. W przypadku zwycięzcy, ten się pojawiał tylko w akcjach, a nie to jest najważniejsze.

Mimo swoich wad, Demon Slayer miał też masę świetnych momentów, więc i tak warto obejrzeć

I to tyle na ten rok. Do zobaczenia w przyszłym.

I suchar na koniec (bo sobie nie odmówię)