Niedawno zakończyliśmy pracę nad redakcją książki “Ziemia i skrzydła”. Z tej okazji porozmawialiśmy z jej autorem, Piotrem Wałkówskim. Zapraszamy 🙂


Abyssos: Niedawno zapowiedzieliśmy książkę “Ziemia i skrzydła”, która ukaże się w naszym wydawnictwie. Teraz zdecydowaliśmy się przybliżyć wszystkim zainteresowanym fabułę powieści oraz sylwetkę samego pisarza, Piotra Wałkówskiego. Zacznijmy od tego, co najważniejsze. Smoki to dość popularny motyw w literaturze fantasy. Co Cię skłoniło do skorzystania z niego i co odróżnia “Ziemię i skrzydła” od innych pozycji książkowych, w których obecne są latające gady?

Piotr Wałkówski: Kocham smoki. Zawsze fascynowałem się tymi pięknymi, majestatycznymi stworzeniami. Długo jednak były dla mnie tylko przeciwnikiem w RPGach. Dopiero później odkryłem, że kulturowych adaptacji motywu tych istot jest co niemiara. Nie muszą być wyłącznie ziejącymi ogniem bestiami, które strzegą skarbów. Po latach zdecydowanie ciekawszy wydał mi się archetyp smoka inteligentnego, żyjącego w harmonii z ludźmi. Uznałem, iż ten wzbudzający w moim umyśle pewną obsesję smoczy typ można wykorzystać w intrygujący sposób. Zapytałem samego siebie, czym moja smocza powieść mogłaby się wyróżnić. Szybko do głowy przyszła mi ciekawa konstrukcja świata. Postapokaliptyczna Europa XXV wieku, targana problemami gatunkizmu, nierówności klasowych oraz klerykalizmu. Tak oto powieść, która początkowo miała być tylko smoczym fantasy, stała się bardzo eklektycznym tworem o charakterze dojrzałego political-fiction poruszającego zagadnienie społecznej rewolucji.

Abyssos:  Podczas lektury książki “Ziemia i skrzydła” czytelnik będzie mógł odnieść wrażenie, że akcja dzieje się, owszem, w przyszłości, ale wiele zjawisk przypomina te z rewolucji październikowej czy Komuny Paryskiej. To celowy zabieg?

PW: Wydarzenia ukazane w „Ziemi…”faktycznie mogą przywodzić na myśl Komunę Paryską.W końcu był to przewrót, który mocno zdefiniował nasze postrzeganie rewolucji. Niewiele za to zaczerpnąłem z rewolucji październikowej. Świat w mojej powieści inspirowany jest przede wszystkim hiszpańskimi realiami lat trzydziestych XX wieku. Cesarstwo Polskie to wariacja na temat Hiszpanii w przededniu wojny domowej.

Abyssos:  Cesarstwo Polskie jest ukazane raczej w negatywnym świetle, ale skoro było takie złe, tojak udało się kolejnym cesarzom podporządkować tak ogromne połacie Europy? 

PW:  Trzecia wojna światowa wywróciła wszystko do góry nogami. Równowaga sił w Europie ulegał całkowitemu zniszczeniu. Praktycznie powrócono do czasów plemiennych. Taka sytuacja nie mogła jednak trwać wiecznie. Z popiołów wyłoniły się słabe organizmy państwowe. Jednym z pierwszych była właśnie Polska. Czemuż nie dałby rady, za pomocą podbojów i agresywnej dyplomacji, stać się po latach najbardziej wpływowym graczem na kontynencie? Na jakiś czas zyskać status bezdyskusyjnie potężnego imperium, którym nigdy tak naprawdę nie była? Jednakże uczciwie zaznaczam, że nie uważam imperializmu, choćby polskiego, za coś dobrego.

Abyssos: Podczas lektury książki czytelnik poznaje świat i ma okazję się zanurzyć w politykę przedstawionego uniwersum. Pojawiają się frakcje, stronnictwa i kulty religijne, których historia nie jest głównym składnikiem opowieści. Czy mógłbyś nam przybliżyć pokrótce najważniejsze fakty o tych ugrupowaniach?

PW: Przez dekady za państwowy terror w Cesarstwie Polskim odpowiadała agresywna, prywatna bezpieka stojąca ponad słabymi, skorumpowanymi siłami policyjnymi. Nie zdradzę na razie nazwy, aczkolwiek jest ona prawdziwą, aktywną głównie w XIX wieku organizacją. Pojawiła się nawet w kilku znanych dziełach kultury, które powstały w ciągu ostatnich paru lat. Jej motyw w „Ziemi…” został dość dobrze rozbudowany, ponieważ po upadku cesarza zachowała wystarczająco duże wpływy, aby pozostać w cieniu. Z bardziej pokojowych stronnictw mogę wymienić dwie centrystyczne partie opowiadające się za ustrojem republikańskim, częściowym złagodzeniem dotychczasowego gatunkistycznego kursu państwa oraz innymi ograniczonymi przemianami społecznymi, a także moją ulubioną frakcję, czyli wspólnotę religijną, do której wstąpić mogą zarówno smoki, jak i ludzie. Doktryna tego chrześcijańskiego wyznania zainspirowana została husytyzmem oraz teologią wyzwolenia. Jednocześnie stoi w wyraźnej opozycji do modelu religijności rozpowszechnionego w Polsce przez Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyłę.

Abyssos: Wróćmy do smoków. Lektura pozwala nam poznać wiele gatunków tych rozumnych bestii. Opowiedz krótko o inspiracjach i źródłach, które wykorzystałeś w procesie twórczym.

PW: Inspirowałem się amerykańskimi powieściami, które można zaliczyć do podgatunku smoczej fantastyki. Sporą inspiracją były też obrazy smoków z portalu „DeviantArt”. To właśnie dzięki nim wprowadziłem do swojego uniwersum rasy z sierścią zamiast łuski oraz piórami zamiast pokrywającej skrzydła błony. Trochę wpłynął na mnie również irlandzki pisarz Eoin Colfer. Podobnie jak on staram się łączyć różne, na pierwszy rzut oka nie zawsze do siebie pasujące motywy oraz cechy gatunków literackich.

Abyssos: A jak w ogóle wygląda twój proces twórczy? Piszesz wtedy, gdy masz na to ochotę czy starasz się wprowadzić jakąś rutynę?

PW: Jestem amatorem, ale staram się pisać regularnie. Zwykle piszę stronę dziennie. Ostatnio trochę się opuściłem, gdyż pracuję razem z redaktorem nad dopieszczeniem tekstu „Ziemi i skrzydeł”. Niedługo jednak zamierzam wrócić do dawnego trybu. Poza tym niedawno nawiązałem współpracę z portalem „Writerat”. Już teraz można na nim przeczytać kilka moich tekstów.

Abyssos: W książce możemy obserwować wydarzenia w Cesarstwie oraz w niezależnej od niego Skandynawii . Wzmiankowana jest także sytuacja w obu Amerykach. Czy te wątki będą rozwijane w innych powieściach?

PW: Mam już gotowe jedno opowiadanie z postaciami pochodzącymi z Federacji Skandynawskiej, czyli kraju, w którym smokom i ludziom udało się zbudować wspólne, dosyć zamożne, chociaż niepozbawione wad społeczeństwo. Co prawda akcja toczy się na terytorium Cesarstwa Polskiego, aczkolwiek starałem się przede wszystkim ukazać mentalność przybyszów z „lepszego” świata. Jeżeli zaś chodzi o Ameryki, to planuję napisać dwie minipowieści kryminalne z akcją osadzoną na ich obszarze. Istniejąca w moim uniwersum Republika Wszechamerykańska, mimo iż funkcjonuje na podobnych zasadach co Federacja Skandynawska, zmaga się z dosyć poważnymi problemami społecznymi. Utwory będą zatem utrzymane w mrocznym klimacie, być może nawet na pograniczu horroru ekstremalnego. Nowych pomysłów mi nie brakuje.

Abyssos: Czytając surową wersję “Ziemi i skrzydeł”, czułem, że narrator określa się po jednej stronie konfliktu, mianowicie głównych postaci-rewolucjonistów. Takie prowadzenie fabuły może zniechęcić czytelników znajdujących się “po prawej stronie barykady”. Co według Ciebie może skłonić te osoby do sięgnięcia po lekturę i jakie wartościowe treści mogą odnaleźć w tekście?

PW: Nie zamierzam nikogo na siłę przekonywać do czytania. Jeżeli ktoś alergicznie nie trawi niczego, co ma choćby symboliczny związek z lewicą, to „Ziemia…” z pewnością mu się nie spodoba. Moja powieść stoi w wyraźnej opozycji do nadal popularnego w Polsce nurtu fantastyki mocarstwowej. Stanowi z nim pewnego rodzaju polemikę, która być może zainteresuje tych stojących „po prawej strony barykady”. Poza tym mogę potencjalnym czytelnikom, niezależnie od ich poglądów, obiecać intrygujący świat oraz masę ciekawych nawiązań historycznych.