Tag -

Poetica

Bez kategorii

Witold Tylkowski – PO PROSTU

436 Wyświetleń

Przejść życie z jedną walizką,
żyć pełną piersią, zawsze chwilą,
to jakby mieć pod ręką wszystko
i dokądkolwiek ważny bilet.

Nie zatrzymywać się w wahaniach,
być świadom niepowtarzalnego uroku.
Kochać każdy mebel mieszkania,
cenić tę ciszę, co daje spokój.

Spalić pożółkłe już kalendarze,
przekrzywić obraz na ścianie.
Nie poddawać się bożej karze
za w sprawy swoje wmieszanie.

Świadomie siadać z każdą nocą
stoickim spokojem do pokera.
Nie pytać szaleństwa nigdy „po co?”
Pokochać cenną duszę szulera.

Zaglądać czasem do walizki,
by nie zalęgły się kalendarze.
Zapomnieć w mig o wszystkim,
ufnie czekając, co się okaże.

Kiedyś odejdziesz z tą jedyną
starą, wysłużoną, wierną walizką.
Na dnie jej znajdziesz po prostu miłość
i pojmiesz, że masz w niej wszystko.

Bez kategorii

Antoine Xave – Tautogram S#2

390 Wyświetleń

siadłem
skrzydła spętane
skubiąc starannie
spleciony sznur
szyję spowijał
sumieniem
splugawionym
stal skroń
strapioną smyra
symfonia strachu
spust …strzał
słodkim smakiem
spokoju strugi
spływając
skończyły służbę
sen stwórcy
spełniony
spadłem
siedzę…
skrzydła spętane
skubię starannie
sześćset sześćdziesiąty szósty
stan świadomości

Poetica

Patryk Szymczak – Architekt

343 Wyświetleń

Na zmęczonym stole z nogami drżącymi

Noże skłócone z widelcami leżą.

I spalona zupa znad garnka dymi,

I obrus biel zaplamił poprzez nierząd.

I znudzone poduszki osobno zasypiają,

Nie zważając na szarego misia.

I pijana kołdra naiwną magią

Zmienia każde jutro w dzisiaj.

I wytarta podłoga prowadzi zawsze

Po śladach od wieków niezmiennej ziemi

Do telewizora udającego zbawcę

I obojętnej kanapy, i smutnych foteli.

I drzwi co krzyczą swoimi hukami,

I przezroczyste okna niewidoczne,

I książki bez grzbietów z bladymi kartkami,

I lustra dawną pięknością nieowocne.

Jedynie duchy patrzą załzawionymi oczami,

Bo mogli lepszymi być architektami.

Poetica

Paweł Leopold Sieradziński – Moja Nadma

333 Wyświetleń

Na zielonej łące Ktoś ślad swój zostawił

Ślad harmonii życia, co brązem się mieni

Popatrz – polanka tak licha zarosła już cierniem

Cierniem, co swym kolcem transcendencję zgłębia

Krwista snu otoczka, zamyka ją w chwale

Życie, co tu toczy – jak motyla oczy

Usłysz kto tak cicho, tka nicią ornament

Siedem blasków róży – zapach jej, niewinność

Obfitość tak wielka na tak małym pólku

Wąska rzeka na pól dzieli ją rozkosznie

Tą polanę lichą, we wsi pod Kobyłką

Mazowiecka Nadma woła mnie, gdy zbłądzę

Ktoś na rzeczce stworzył betonową tamkę

Niby nieświadomie, lecz przypadku nie ma

Na jej samym skrawku krzyżuje swe nogi

Zamykam swe oczy i wiem, że nie spadnę

Gdy patrzę na taflę cichego strumienia

Widzę oczka wodne, na dnie jasny piasek

Każda chwila – płynna, zmienia tor wydarzeń

To co podświadome szybko się oczyszcza

Wdzięczność serca sama rozpala się we mnie

Samo Serce śpiewa, chwila ta jest świętą

Choć to niezgłębione – wszystko to pojmuję

Lecz nie moc rozumu decyduje o tym….

Bo go teraz nie ma…

Jestem tu samotny, nikt tu nie zagląda

Tylko świerszczy brzmienie…

I ptak, co przeleciał

Rozdzielenia nie ma! Bóg okazał litość

Nad grzesznikiem wielkim….

Bóg jest dobrym Ojcem, a my jego Dziećmi

Poetica

Trupizm

452 Wyświetleń

Cóż strasznego jest w umieraniu?
Wyobraź sobie…

Stoisz na skraju
świata i załamania nerwowego.
Już i jeszcze w grobie.

Kładziesz się – skaczesz, upadasz w górę,
niosą cię poszarpane sukna i kościste dłonie
miękko chwytają za skrawki duszy.
Cierpienie niknie w nieskończonej głuszy.
Nikną nawet te, które
miło- rado- nienawi- Ś(mier)Ć hojnie obdarzały.

Kładzie mi na oczy ktoś dwie zmarłe monety.
Zaczynam tedy widzieć poświat cały
i nie wiem czy chciałem widzieć
co było przedpoświatem.

Ręce kieszenie wypełnia granatem,
jak słodko się owoc służalczy gryzie.
Rozrywa mi pamięć i resztki zwątpienia,
waha się zegar, mnie już nie można.

Już widzę ten smród, słyszę blade kości –
podnieca tak piękna i tak niegroźna.
Złotem padliny ozdobione resztki cielesnego mienia.

Tańczymy – a może to tylko skurcze,
ostatnie podrygi nim już się nie ruszę.
Zmarnostrawione dusze!
Hulajcie z nami! bosymi stopami!

I wgryzam się w świat nadziei pozbawion,
smaczny jak sępów durne miłości.
Bo kiedy cały świat to tylko mięso –
Ja chcę uchodzić w nim za kości.

cożstrasznegojestwUmieraniu?

wyobraźsobie…

Patryk Szymczak

Megali Sfera Poetica

O Człowieku i Muszli

350 Wyświetleń

Na myśli swych plaże przybył
w spokoju oddając się swobodzie.
Rozejrzał się po niewzburzonej wodzie
i zanurzył się w śnie-na-jawie.

Lecz na bursztynowym piasku
ujrzał na brzeg wyrzuconego
przyjaciela, przed rokiem spotkanego.
Wziął muszlę jego w swe dłonie.

Do serca przyłożył muszlę ślimaka,
i zapragnął  znów ujrzeć to wszystko,
w muszli zamknięte kosmosu widowisko.
Zachował więc muszlę dla siebie.

Czuwaniu oddając się przed nocą,
trzymał muszlę w swych dłoniach
czując energię Wszechświata na skroniach.
Tedy pojął, że muszla
symbolem dla niego stała się
UMYSŁU.